Nie żyje Barbara Wachowicz – pisała o „Żeromszczyźnie”

WachowiczCiebie jedną kocham, cudowna rodzinna ziemio.

Bądź błogosławiona, stworzona dla nas,

abyś wspierała dusz naszych słabość,

abyś powiększała uczuć małość, piękna, dobra, umiłowana…

Stefan Żeromski

Te słowa umieściła Barbara Wachowicz na początku swojej opowieści „Ciebie jedną kocham” poświęconej ziemi Stefana Żeromskiego.

Więcej »

Zmarła mjr Józefa Życińska – Żołnierz Armii Krajowej

Ja Tobie miłość złożyłam w darze,

O droga Polsko, wyśniona wśród krat.

I serce niosłam przed Twe ołtarze,

Choć miałam tylko 18 lat.

Józefa Życińska, „Moja ukochana Ojczyzno Polsko”

 

foto

Mjr Józefa Życińska urodziła się w 1930 r. we wsi Wołów w gminie Bliżyn. W czasie II wojny światowej pomagała radzieckim więźniom niemieckiego obozu w Bliżynie. Służyła w oddziale Jana Piwnika „Ponurego”. W październiku 1943 roku złożyła przysięgę i dostała pseudonim „Zośka”. Jej mężem był Aleksander Życiński ps. „Wilczur”, żołnierz Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Po wojnie wspólnie działali w podziemiu antykomunistycznym.

W 1948 r. obydwoje dostali się w ręce Urzędu Bezpieczeństwa, byli przesłuchiwani i okrutnie torturowani. Aleksandra Życińskiego skazano trzykrotnie na karę śmierci i rozstrzelano w nieznanym miejscu.

Józefa Życińska skazana na siedem lat więzienia, w nim urodziła córkę.  Ze względu na stan zdrowia zwolniono ją w 1950 r., ale codziennie musiała się meldować na posterunku milicji. Prześladowana, ostatecznie w 1990 r. uzyskała prawa kombatanckie.

Przez kilkadziesiąt lat szukała grobu pierwszego męża. Dopiero w 2015 r. udało się ustalić miejsce pochówku Aleksandra Życińskiego. Jego szczątku odnaleziono po 68 latach w bezimiennym grobie w Zgórsku pod Kielcami i pochowano uroczyście we wrześniu 2016 r. na cmentarzu w Bliżynie.

Józefa Życińska w 2017 roku została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej otrzymała stopień majora Wojska Polskiego.

Mjr Józefa Życińska głosiła prawdę o Polsce, uczestniczyła w wielu uroczystościach patriotycznych. Stanowiła  wzór przywiązania do narodowych dziejów, o których mówiła oddając hołd poległym za Polskę w latach II wojny światowej i czasach powojennych.

Kiedy od 2011 r. zaczęto obchodzić 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych zawsze była obecna na tych uroczystościach. W gminie Bodzentyn była głównym gościem obchodów w 2014 r. w Siekiernie i w 2016 r. w Leśnej.

Pogrzeb mjr Józefy Życińskiej odbędzie się w sobotę, 9 czerwca o godz. 11.00 w kościele św. Ludwika w Bliżynie.

Jej postać w wojskowym mundurze i to o co walczyła całe życie na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

Urszula Oettingen

Na fot. mjr Józefa Życińska podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2014 r. w Siekiernie-Podmieściu, fot. Urszula Oettingen

W Gminie Bodzentyn – pamięci krwawej pacyfikacji Bodzentyna 1 czerwca 1943 r.

image1W 2018 r. mija 75. rocznica krwawej pacyfikacji Bodzentyna. Dnia 1 czerwca 1943 r. niemieckie formacje 62 zmotoryzowanego plutonu żandarmerii i 3 kompanii 955 batalionu zabezpieczającego Wehrmachtu na czele z Albertem Schusterem, katem Gór Świętokrzyskich, wczesnym rankiem rozpoczęły krwawą akcję przeciwko ludności miasteczka.

Wypędzonych z domów mieszkańców spędzono na Rynek Dolny. W pobliskim budynku, siedzibie granatowej policji, przesłuchiwano i torturowano podejrzanych, następnie rozstrzeliwano wyczytując nazwiska z listy. Kiedy nazwisk zabrakło wybierano ofiary z zebranych. Egzekucji 39 mieszkańców Bodzentyna dokonano w sadzie Władysława Czernikiewicza. Tego samego dnia rodziny zamordowanych pogrzebały ciała w miejscu mordu.

Ten tragiczny dzień zapisał się w pamięci wielu osób, w twórczości lokalnych poetów i artystów. Józef Fąfara artysta malarz amator wspominał: „Tegoż dnia przyszło po mnie trzech żołnierzy niemieckich i kazali mi iść na plac miejski. Na Rynku Dolnym zastałem ludzi ustawionych w formie kwadratu. Kobiety stały przy domu pani Bielawskiej, a mężczyźni po drugiej stronie. Dowodzący (jak się później okazało A. Schuster) stanął na schodach przy domu p. Seweryńskiego. Podoficer stojący obok niego wyczytywał kolejno z listy osoby, później rodziny m.in. Laskowskich, Domańskich. Wśród ludzi natomiast chodził inny podoficer, wybierał osoby, które kierował pod posterunek policji i były rozstrzeliwane. Podoficer chodził przede wszystkim wśród klęczących mężczyzn. Pamiętam, że za mną stał prezes Banku Bodzentyńskiego – p. Laskowski i dr Pabian. Przede mną dwóch panów Cichoszów – obydwaj zostali rozstrzelani. Staraliśmy się nie patrzeć podoficerowi w oczy, gdyż patrzący byli najczęściej zabierani.

Pamiętam też jak ów podoficer wybrał jakiegoś młodszego człowieka, a zamiast niego wstał pan Białek. Nigdy nie zapomnę jego twarzy i błagalnego głosu, pytającego czy to on ma iść. Odpowiedź brzmiała: nie! Niemcy chodzili też po domach. M.in. poszli na ul. Pasieka do domu rodziny Piaseckich. Tu zastali dwóch małych chłopców i znaleźli schowek, o czym zawiadomili podoficera. Matka i babka chłopców były na Rynku. Obie – czyli Helena i Anna Piaseckie – zostały rozstrzelane. Wybranymi byli również p. Zygadlewicz i dentysta. Jednego uratowało to, że prowadził skup żywności, a drugiego to, że był właśnie potrzebnym zbyt często dentystą (…). Skazani siadali na chodniku przed obecnym skansenem, gdzie musieli rozebrać się z butów i marynarek. Około godz. 16.00 spęd zakończył się. Ludzie udali się do kościoła, a później na miejsce zbrodni. W pamięci utkwiły mi zwłoki śp. Stankiewiczów i Kazubińskiego, przedstawiające najstraszliwszy widok. Wiele osób straciło bliskich. Sceny boleści nie miały końca, nie dadzą się opisać.”

Dramat tamtego dnia oddaje Tryptyk Bodzentyński wykonany przez artystę malarza Witolda Combera. Dzieło w pełen ekspresji sposób pokazuje listę zabitych, utracone życie i żal po stracie bliskich.

Dwa lata później 14 kwietnia 1945 r. zwłoki ofiar ekshumowano i pochowano na cmentarzu parafialnym. W następnym roku na mogile ustawiono pomnik z czarnego granitu w formie kolumny na wysokim cokole. Na jego ścianach umieszczono nazwiska pomordowanych, od frontu napis z Jana Kochanowskiego: „A jeśli komu droga otwarta do nieba – tym co służą Ojczyźnie”, poniżej: „Pomordowanym na ziemi mogił i krzyżów za wolność i niepodległość Ojczyzny 1.6.1943 r. – Rodacy z Bodzentyna i z Kanady”. Pomnik w krajobrazie cmentarza jest miejscem centralnym. Tutaj oddajemy hołd naszym rodakom, którzy za działalność patriotyczną i konspiracyjną przeciwko niemieckiemu okupantowi złożyli najwyższą daninę krwi – ofiarę życia.

Dzień 1 czerwca dla mieszkańców Bodzentyna to dzień pamięci. Również w tym roku tradycyjnie po uroczystym nabożeństwie rodziny pomordowanych, mieszkańcy udadzą się pod miejsce straceń upamiętnione tablicą i na cmentarz, gdzie będziemy modlić się i wspominać ofiary niemieckiej zbrodni.

Urszula Oettingen

Fot. Fragment Tryptyku Bodzentyńskiego, w zbiorach Witolda Combera